Tag Archives: Uganda

Uwagi cynika

8 Mar

Edit: Być może przeceniłem prędkość z jaką kampania ta się rozkręca więc jeśli czytając ten artykuł nie masz pojęcia czego on dotyczy odsyłam do obejrzenia tego oto filmiku:

Często bywa tak, że pogoda która jest u mnie za oknem, pare dni później pojawia się w Polsce. Jak u mnie jest ciepło to uprzedzam znajomych, że za parę dni bedzię cieplej. Mieszkam w Wielkiej Brytanii. Ten trend nie dotyczy jedynie pogody. Z zachodu do Polski trafia wiele rzeczy, od ciuchów i mody począwszy, poprzez muzykę i kino po wszystko inne. W tym i tak zwane ‚viral videos’.

Kiedy piszę te słowa, krótki filmik noszący tytuł KONY 2012, z tego co mi wiadomo w Polsce nie zdobył jeszcze popularności. Pisząc te słowa kieruję się instynktem, który mówi mi, że już niedługo ten film i ta kampania zdobędzie ogromną, wręcz niesamowitą popularność w Polsce. Kolejne ACTA czy Gotye. Jeśli macie konto na fejsbuku przygotujcie się na zmasowany atak pseudoaktywistów i ludzi korzystających z chwili aby pokazać sie w jak najlepszym świetle. Jacy wy kurwa jesteście śmieszni.

Powininem zapewne wytłumaczyć o czym mówię, ale nie jestem pewien czy jest sens abym tracił czas i marnował energię, wydaję mi się, że zanim opublikuje ten materiał, wszyscy już bedą wiedzieć o czym mówię. Brzmię jak jakiś hipster…no cóż.

Do rzeczy. Po pierwsze pisząc te słowa nie mam na celu obrażanie czy też potępianie kogolwiek. Tym bardziej nie jestem przeciwny tej akcji, mam jedynie kilka zastrzeżeń.

Wydaję mi się, iż większość ludzi, która film ten obejrzy i/albo rozpowszechni w jakikolwiek sposób zrobi to z w/w powodów. W gruncie rzeczy nie bedą mieli zielonego pojęcia za czym tak naprawdę się opowiadają. Oglądając ten film słyszą tylko ‚zbrodnia’, ‚ludobójstwo’, ‚pomoc’ itd.

Słyszą to co chcą słyszeć. Oczywiście o fragmentach, w których grupa Invisible Children (odpowiedzialna za popełnienie tego filmiku) mówi o ich pomysłach na rozwiązanie problemu dzieci żołnierzy w Ugandzie jakoś zapominają.

Pragnę podkreślić, że w żaden sposób nie próbuję bronić Kony’ego. Zmuszony jestem jednak przyjąć posadę adwokata diabła. Nie krytykuję celu jaki postawili sobie ludzie z grupy IC lecz sposób jego osiągniecia. Powiedzienie ‚po trupach do celu’ pasuje tu idealnie. Po pierwsze, jeśli ktoś zadałby sobie odrobinę trudu, dowiedziałby się, że grupa IC tylko w zeszłym roku wydała aż $8,676,614. Z tego jedynie 32% na cele dobroczynne, reszta pokrywała koszta podróży, wypłatę (sic!) czy też koszta produkcji filmów. Organizacja Charity Navigator zajmująca się kontrolą i oceną grup charytatywnych w USA, oceniła IC na 2/4. To w ramach samej grupy.

Ich pomysł polega na fundowaniu rządowych jednostek militarnych Ugandy oraz innych krajów, które są przeciwne Kony’emu. Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie? Cóż. Wystarczy trochę poszperać i znajdziemy zdjęcie założyciela IC pozującego do zdjęcia z żołnierzami z Sudanu. Z czego słyną ci żołnierze? Otóż z gwałtów i pustoszenia, zdobyczy wojennych itp.

Panowie z IC bronią armii Sudanu mówiąc, iż jest to ‚najlepiej wyposażona’ grupa spośród dotkniętych tym konfilktem krajów. Co więcej, udało mi się też doczytać, że Kony nie był i nie jest aktywny na terenie Ugandy od 2006 (jest to jednak nie potwierdzona informacja).

Co więcej, istnieją też informacje na temat udziału USA w całej tej sprawie. Otóż były przeprowadzone misje mające na celu zlikwidowanie Kony’ego. Zakończyły się oczywiście fiaskiem i śmiercią wielu dzieci. Po tych nieudanych próbach likwidacji Kony’ego, on sam odpowiadał jak mógł, czyli robił to co zawsze tylko więcej. Kiedy już wiedział, że na niego polują zmienił taktykę, zaczął uciekać, zmądrzał. Jaki był cel całej tej akcji? Ach tak, ratowanie dzieci. Wiedząc o tym wszystkim, grupa IC dalej uważa, że rozwiązanie siłowe (prowadzące do śmierci większej ilości osób i większej ilości porwań) jest idealnym rozwiązaniem. Klapki na oczy i idziemy. Od kiedy to usunięcie dyktatora rozwiązuje wszystkie problemy? (patrz Hussein, Bin Laden itp.) Polowanie na Kony’ego musiało by objąć kilka krajów tak więc wojna na wschodzie przeistacza się w wojnę w Afryce. Jak widać Amerykanie nie potrafią wyciągać wniosków.

Mam jeszczę kilka zastrzeżeń co do samej konstrukcji materiału filmowego, który bądź co bądź jest głównym (póki co) elementem kampanii. Używanie swojego dziecka, osobiście wydaję mi się pewnego rodzaju manipulacją i graniem na uczuciach widzów. Teoretycznie pomaga to sprawie ale czy jest to konieczne? Gdyby jeszcze chociaż ten dzieciak nie stanowił lwiej części materiału…

Oprócz młodego Jacoba, nikt tak naprawdę nie wypowiada się za mieszkańców Ugandy. Skąd więc wiemy jakie jest ich osobiste do tego nastawienie? Można spekulować, że to co powiedzieliby ci ludzie nie pasuje wizji reżysera. Ponownie pozwolę sobie przytoczyć informację, o których potwierdzenie ciężko aczkolwiek prowokują do myślenia. Otóż pewne źródła mówią, że mieszkańcy Ugandy popierają amnestię dla członków grupy Kony’ego i rozpoczęcie procesu ‚tradycjnej sprawiedliwości’.

Szufladkowanie społeczeństwa na ‚zgwałcone kobiety’ i ‚porwane dzieci’, syndrom poczucia winy (White Man’s Burden-y savior complex), bieda, słabe rządy w Afryce, pomijanie rozmów pokojowych to kolejne z problemów. Do cholery, przecież dokładnie taka sama sytuacja istniała lata temu w Sierra Leone, i zapewne innych krajach Afryki. Wkurza mnie to, że w dzisiejszych czasach marketing i PR jest tak potężną bronią. KONY 2012 jest na to dowodem. Przecież te problemy istniały, istnieją i istnieć będą ale złota młodzież całego świata, dopóki nie powstanie coś popularnego na ten temat, ma to głeboko w dupie. Pathetic.

Pozytywy? Owszem, istnieją. Przyznaję gdyby nie ta cała akcja do dziś pewnie żyłbym w słodkiej ignorancji, nie wiedząc o istnieniu Jospeh’a Kony’ego. Chłopaki z IC chwalą sie, że wprowadzili Kony’ego i jego ugrupowanie na mapę polityczną Ameryki (jak i całego świata). Ok, świetnie. Bez dwóch zdań kampania odniosła ogromny sukces i otwiera oczy milionom z całego świata na problemy w Ugandzie. Bez wątpienia spowoduje odzew aktywistów (oraz pseudoaktywistów) i zmotywuje ludzi do działania. Szkoda jedynie, że ze złych powodów.

Większość pewnie powie ‚Słuchaj stary, wstawiłem ten film na fejsbuka żeby ludzie wiedzieli co się dzieje. Przynajmniej pomagam nie?’. No właśnie nie. Twórcy i ci ‚pseudoaktywiści’ wychodzą z założenia, że robienie czegokolwiek jest lepsze niż nic nie robienie. Skoro już jesteście tacy wrażliwi na problemy Ugandy, Sudanu itd. być może warto poszukać czegoś innego zamiast kupować koszulkę z napisem KONY 2012. I jeszcze jedno, fotografowanie się z bronią w ręku i byłymi rebeliantami chyba nie jest najlepszym pomysłem co nie? Just saying.