Tag Archives: robert marshall

Polacy, Żydzi, seks

8 Lu

Rzadko zdarza mi się występować w roli obrońcy polskiej kinematografii, ale raz nie zawsze. Dzisiaj na tapetę „W ciemności”.

Zarzut nr 0: Agnieszka Holland to, Agnieszka tamto.

Może to nic istotnego, ale żeby dalsza dyskusja miała jakikolwiek sens, należy zaznaczyć, iż historię Leopolda Sochy napisało życie. Co więcej to nie Agnieszka Holland odtworzyła pierwotnie jego historię, a Robert Marshall książką „W kanałach Lwowa”. „W ciemności” to tylko mniej lub bardziej wierna ekranizacja. Nie wykluczam, że sam dalej będę posługiwał się tym skrótem myślowym, ale pamiętajmy, że Holland miała tylko pośredni wpływ na  scenariusz filmu.

Zarzut nr 1: film szkaluje Polaków.

Jakoże paradoksalnie zarzut nr 2 brzmi: film idealizuje Polaków (że niby nie podołał misji odbrązowienia naszego narodu). To omówimy te zarzuty razem.

Wiadomym jest, iż Polacy mają pewne problemy dotyczące tożsamości. Ciężka historia, która nie jest pojmowana jako skutek naszych zachowań i działań, a jakaś niesprawiedliwa kara, która spotkała nas nie wiadomo dlaczego doprowadziła do bardzo specyficznego pojmowania samych siebie. Polacy lubią widzieć siebie jako ofiary i nie dopuszczają do myśli, że mogliśmy być równie bestialscy jak nasi oprawcy.

Tomasz Gross publikując swoje kontrowersyjne książki o antysemityzmie w Polsce jak „Strach” czy „Sąsiedzi” musiał liczyć się z tym, iż Polacy Sarmaci, Polacy Patrioci takich zarzutów nie przełkną.

Polacy, Żydów to conajwyżej mogli łaskawie ratować, z pewnością nie byli ich oprawcami.

Gdy skonfrontujemy  pogląd Grossa na temat Polaków i to co zwykło się nas uczyć na lekcjach historii, można doznać czegoś co może owocować rozdwojeniem jaźni.

I tu wydaje mi się, że z pomocą idzie Agnieszka Holland ze swoim „W ciemności”.

Film nie miał na celu odbrązowić Polaków, bo to już zbyt drastycznie i jednostronnie zrobił Gross. Nie miał też na celu pokazać jacy to Polacy byli cool, bo to przecież wszyscy wiemy i słyszeliśmy setki razy. „W ciemności” to próba pogodzenia tych dwóch poglądów. Taka dwoista kreacja bohatera, który początkowo Żydów traktuje jedynie jako źródło dochodów, a potem krzyczy „żydy, żydy, moje żydy!” ma jednoznacznie pokazać, iż w Polsce byli za równo antysemici, jak i ludzie wrażliwi na ludzkie cierpienie.

Co więcej Agnieszka Holland podjęła się jeszcze jednego zadania – wytłumaczenia przyczyn antysemityzmu. Kilkukrotnie pojawiające się stwierdzenie, że Jezus też był Żydem i zdziwienie bohaterów dość trafnie obrazuje istotę polskiego antysemityzmu.

Pokazuje tylko, że antysemityzm nie wynikał z jakiejś szatańskiej ideologii godnej Adolfa Hitlera, a był raczej owocem głupoty, zacofania i ogólnego niskiego poziomu społeczeństwa polskiego.

Tak więc podsumowując – Agnieszka Holland buduje wreszcie jakiś zdrowy pogląd o Polakach. Nie byliśmy ani idealni jak to próbują nam wmówić Polacy Sarmaci, ani w całej krasie źli jak to próbuje wmówić nam Gross.

Zarzut numer trzy: w filmie było za dużo scen seksu.

Zarzut może byłby i słuszny, o ile nie uwzględniać by kontekstu. „W ciemności” w moim odczuciu miało zobrazować jak wojna, jak chore idee, upadlają człowieka. Jak wojna pozbawia najzwyklejszych ludzi, godności i człowieczeństwa. W jaki prosty sposób można człowieka sprowadzić do poziomu zwierzęcia. Czy takie ohydne i bestialskie (określenia zaczerpnięte z forum filmwebu) sceny seksu, nie są najprostszym zabiegiem, żeby wszystko to wyrazić?

Zarzut numer cztery: film był zbyt banalny i grafomański.

Polskie filmy historyczne na ogół są banalne i śmierdzą jak to nazywam ‘nadniemszczyzną’. Nie trzeba daleko szukać, nie tak dawno w kinach puszczali Janka Wiśniewskiego, czy wcześniej „Katyń” Wajdy.

Ale nie mogę się zgodzić, że film ten gra w tej samej lidze – Holland pozostawiła wiele rzeczy niedomówionych, pozostawiając widzowi pole do rozmyślań. Sam w sobie porusza dużo różnych wątków i przecież nie było jego celem pokazanie jak to na ogół jest, jacy to niektórzy są dobrzy dobrzy, a inni źli źli.

Nie wykluczam też, że może po prostu dałem się porwać różnym zabiegom i faktycznie film trąci gdzies kiczem (?), ale zadam jedno pytanie do krytyków „W ciemności”: jak według was powinien wyglądać film o takiej tematyce? Bo chyba nie wyobrażamy sobie sytuacji, jakby każdy film wojenny był  tak przewrotny jak „Bękarty Wojny” Tarantino ..

A wy co uważacie na temat „W ciemności”?

Reklamy