O tym dlaczego mediom nie warto ufać i o tym, dlaczego praca tłumacza do najłatwiejszych nie należy

13 Gru

Jakiś czas temu na temat „EU, quo vadis?” wypowiedział się nasz wielce szanowny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Reakcje były skrajnie odmienne. Za granicą znany i lubiany amator piwa przenicznego doczekał się owacji i wielokrotnych pochwał. Zdawałoby się, iż gdyby nie duch czasów, to Radek wyniesiony zostałby na ołtarze.  

W kraju było mniej wesoło. Ziobro ze swoją odlotową partią, która ogólnie niczym nie różni się od PiSu (no bo czym ma się różnić, skoro my tyle lat byliśmy w PiSie – mówi Zbyszek) postanowił przygotować wniosek o odwołanie ministra spraw zagranicznych. Prezes, jako naczelny hejter RP, był mniej łaskawy – „przed trybunał stanu” – zagrzmiał. Postępowe i liberalne media w Polsce, raczej objęły opcje niemiecką europejską i poparły Sikorskiego, stanowczo odcinając się od fantasmagorii  JK. Chyba nie pozbierał się jeszcze po Smoleńsku – zdawali się szeptać pod nosem wstrętni dziennikarze.

Atmosfera była na tyle gorąca, że pomimo, nieoglądania telewizji dotarło do mnie, że coś się dzieje. Po wstępnym rozpoznaniu sytuacji, stwierdziłem, że żeby racjonalnie ocenić co,  należałoby sięgnąć do całej słynnej przemowy. Tak, też uczyniłem.

Przemowa była długa i  całkiem interesująca. Poczułem nawet się na swój sposób dumny, że wreszcie pojawił się Polak, który potrafi (nie na kolanach) przemawiać do Europy. Gdy wydawało się, że media miały rację i schizofrenia Jarka jest faktem, trafiłem na taki o to interesujący fragment:

Polska wnosi również do Europy gotowość do kompromisu – nawet w zakresie wspólnego podejścia do suwerenności – w zamian za uczciwą pozycję w silniejszej Europie.

To co to zdanie oznacza, a co nie oznacza, pozostawiam specjalistom od języka polskiego, ewentualnie logikom (z pozdrowieniami dla profesora). Niemniej można to zdanie tak zinterpretować, że wszelkie oburzenie staje się uzasadnione. Ale do rzeczy. W rozmowie ze znajomymi, rodziną, w obronę Kaczyńskiego przytaczałem te słowa. I co się okazało? Nikt o tych słowach nie słyszał. Nie mam wiedzy, czy media o tym mówiły czy nie, ale koniec końców okazało się, że zdanie to nie przedostało się do powszechnej opinii publicznej. Spotkałem się z sugestią, iż słowa mogły zostać źle przetłumaczone. Dokopałem się więc do oryginału przemowy naszego ministra i odnalazłem to:

Poland also brings Europe a willingness to make compromises – even to pool sovereignty with others – in return for a fair role in a stronger Europe

Sięgnąłem, więc po moje zakurzone słowniki Collinsa i rozpocząłem ciężki proces tłumaczenia. Oj, nie było łatwo. Czekała mnie batalia z wyrazem „pool”. Na początku miałem kilka wersji interpretacyjnych – nie mogłem przecież odrzucić wariantu, iż Radek postanowił obwieścić, że chciałby sobie popływać w basenie  „with others” (z Angie, Nicolasem i innymi przyjemniaczkami) tak dla rozluźnienia atmosfery. Wpadło mi do głowy też kilka innych pomysłów, ale koniec końców okazało się, iż Polscy tłumacze raczej nie popełnili w tłumaczeniu błędów.

I to byłoby na tyle. Wiem, że JK to demon wcielony i w ogóle, ale myślę, że warto kontrolować media i sprawdzać co jest prawdą, a co nią nie jest. Nie chcę tutaj rozstrzygać czy Sikorski miał prawo tak powiedzieć czy nie. Z pewnością wśród Polaków jest znakomita część społeczeństwa, dla której suwerenna Polska niekoniecznie wiele znaczy i zjednoczenie przyjęliby z otwartymi rękoma. Są i tacy, którzy za niepodległą Polskę zginęliby, a UE to dla nich zły sen. Są i pewnie tacy, którzy nie potrafią zająć jednoznacznego stanowiska. Ale błagam – niech media mi nie narzucają, kto i co jest fajny/fajne, cool, trendy i postępowy/postępowe, a kto lub co nie. Prawda sama się obroni i myślę, że jeśli ktoś ma w tym sporze  rację, to prędzej czy później wyjdzie to na jaw. 

I jeszcze jedno – skoro media tym razem próbowały nas zmanipulować przemilczając te słowa, to ile razy im się taki zabieg udał? Jak duży wpływ na nasze postrzeganie świata, ma telewizja, radio, internet? 

PS: Załączam piosenkę Dezertera – Najprościej jest nie myśleć, jeśli komuś nie odpowiada ich ekspresja, to zamiennie proponuje Kazika
PS2: Po nieudanym romansie z recenzją wracam do tematyki, która leży mi ciut bardziej. Do pisania recenzji (i nie tylko) zapraszam Was (potencjalni publikujący)!

Reklamy

Komentarze 2 to “O tym dlaczego mediom nie warto ufać i o tym, dlaczego praca tłumacza do najłatwiejszych nie należy”

  1. J Grudzień 13, 2011 @ 5:00 pm #

    To nie odkrycie Ameryki, że media zamiast faktów przedstawiają i narzucają nam gotowe opinie. Pisałam o tym już o tym w swoim boskim felietonie na lekcje polskiego w klasie maturalnej. Gdybyś go przeczytał to byś wiedział! ;d

    A Radek w realu na dodatek jest b. przystojny! 😉

  2. forpoczty Grudzień 13, 2011 @ 6:04 pm #

    Po pierwsze to brzydziłem się wszystkim co wyszło spod Twojej ręki, więc nic dziwnego, że tego nie przeczytałem.

    Po drugie jak taki z Ciebie kolumb, to czekam aż sama weźmiesz się za pisanie i sama napiszesz coś odkrywczego.

    Po trzecie, to miałbyć po prostu dobitny przykład, że cokolwiek by się działo TVN będzie z jednych robił świrów, a z drugich bohaterów.

    Po czwarte Radek ma problemy z ortografią po alkoholu.

    Po piąte przez 26 lat był brytyjskim agentem secret service, a co gorsza posiadanie żony o nazwisku Applebaum kwalifikuje go jako uczestnika żydowskiego spisku

    Dobra, wiem, że jego aparycji te argumenty nie pokonają

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: