Recenzja: Listy do M.

11 Gru

Wszelkich odpornych na święta, tzw. christmasproof pewnie i tak nie przekonam, ale całą resztę zachęcam do obejrzenia tego filmu. „Listy do M.” nie odpowiedzą może na wasze egzystencjalne problemy i pytania o kwestie ostateczne, ale z całą pewnością rozbawią i wdrożą w świąteczne klimaty.

Nie będę dużo ściemniał – film jest dobry, nic poza tym. Tyle że posucha w ostatnim czasie w polskiej kinematografii, z oceny ‘dobry’ czyni coś więcej. Świetne zdjęcia, genialny soundtrack (chętnie bym się w niego zaopatrzył!) i dobra gra aktorska. Pokrótce – ma wszystko co powinien mieć dobry film, a czego na ogół w Polsce filmy nie mają.

I tak, możemy zobaczyć Adamczyka, który w raz z Dygant tworzy najbardziej dysfunkcyjną rodzinę w całym kraju. Jest  mikołaj Karolak,  który nie może dorosnąć. Oczywiście nie mogło  zabraknąć miejsca dla naczelnego amanta RP – Małaszyńskiego. Tym razem, jego amanctwo jest jednak skierowane .. w inną stronę. Co w sumie nie powinno nas dziwić, patrząc na to, że to produkcja postępowej, liberalnej stacji TVN.

W filmie znajdzie się i wątek dla fanek talentu aktorskiego Macieja Stuhra. Nieporadny wdowiec, który mimo namów swojego synka (Kostek <3) nie może poderwać nowej dziewczyny. W komedii występuje jeszcze wielu innych znanych aktorów (Tyszkiewicz, Bujakiewicz). Mnie osobiście urzekła Roma Gąsiorowska.

Jeśli ktoś oglądał Love Actually (najlepszy film świąteczny ever), to trudno nie zauważyć podobieństwa. Polska ‘wersja’ może nie jest tak zabawna i urocza (no i nie ma Hugh Granta..), ale zapewne, żaden inny polski film tego typu, nie był tak blisko tego poziomu.

Na koniec tylko uprzedzę, że oglądanie tego filmu mając przed sobą jeszcze dwa tygodnie żmudnej pracy, nie jest najmądrzejszym wyborem. Po tym seansie, chciałoby się tylko udać na wieczerze i spędzić rodziny z najbliższymi.  No i podsumowując:

Muzyka:  9

Gra aktorska: 7

Zdjęcia: 8

Całość: 7+

PS: Jak już jesteśmy w świątecznych klimatach to załączam moja ulubioną piosenkę świąteczną, którą osobiście mam zamiar zamęczyć w przyszłym tygodniu.

Reklamy

Komentarzy 5 to “Recenzja: Listy do M.”

  1. J Grudzień 12, 2011 @ 9:28 pm #

    Mimo wszystko jest to ewidentna podróbka ‚love actually’ i żadna, nawet najbardziej pochlebna, recenzja tego nie zmieni…

  2. forpoczty Grudzień 12, 2011 @ 11:57 pm #

    No ok ale jakieś konkrety, który bohater, który wątek jest kalką z oryginału? Bo przecież sama inspiracja to chyba nie zbrodnia.

  3. J Grudzień 13, 2011 @ 4:53 pm #

    No właśnie sęk w tym, że zbrodnia.

  4. forpoczty Grudzień 13, 2011 @ 6:00 pm #

    ok, wróćmy do robienia gównianych komedii romantycznych, na pewno wszyscy się ucieszą

    a co ciekawe to zeby w ogole wejsc na listy do m, trzeba czesto rezerwowac bilety kilka dni wcześniej – nie przypominam sobie innego polskiego filmu w ostatnich latach, ktory odnosilby takie sukcesy marketingowe

Trackbacks/Pingbacks

  1. 10 najlepszych piosenek świątecznych « deliberandum - Grudzień 24, 2011

    […] kogoś, kto czytał mój artykuł o ‘Listach do M.‘ nie będzie zaskoczeniem, że ranking zamyka Chris Rea ze swoim refleksyjnym ‘Driving […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: